prom odpłynął, to nie błąd, że ciebie na nim nie ma. ja nawet pod prąd wszystkich wyprzedzam.
poniedziałek, 7 listopada 2011
what's ur name, what's ur numer
poniedziałek, godz 11:27. nie, nie poszłam do szkoły ; D
weekend wywalony jak zawsze, no przecież. może trochę zdj, ale tylko parę, reszty lepiej nie upubliczniać ; D
jesienna depresja - coś w tym jest. zazwyczaj jesień i zima u mnie jest najgorszym okresem w roku. ok, nie tak, że jest jakoś źle czy coś, tylko chodzi o ogół. trzeba się odzwyczaić od paru osób, od ładnej pogody, trzeba się przyzwyczaić za to do nauki i różnych obowiązków, które wracają po wakacjach... to nie działa na mnie korzystnie. nie ogarniam jak ktoś może lubić te zmulone 6 miesięcy. ciągle narzekam na to samo, wiem. prawdopodobnie będę tak narzekać dopóki nie przydarzy mi się coś, co dużo pozmienia, jakoś nie zapowiada się na jakieś zmiany. nie ma tego złego co by gorszym być nie mogło ;) miło by było wrócić tak do dzieciństwa, kiedy największym problemem była zepsuta zabawka, albo, że ktoś w przedszkolu może mnie przerosnąć. nawet początek gimnazjum jest mi strasznie daleki. czuję dosłownie jakąś przepaść między mną 2 lata temu, a mną teraz. strasznie się pozmieniałam. nie wyobrażam sobie, że za 5-10lat mogłabym nie tego nie pamiętać co się teraz dzieje. to co się stało przez tą szkołę na zawsze mnie zmieniło, nowi ludzie, jakieś mądrości życiowe, zasady. nie, nigdy nie zapomnę.
wczoraj w nocy przypomniało mi się np, że na nodze mam słodką bliznę (której już prawie nie widać) po oparzeniu z lipca 2010 o.o zupełnie wypadło mi ono z głowy. wtedy trochę bolało i z każdym dniem bardziej się babrało, ale to nic w porównaniu z moim ówczesnym bólem, że nie mogłam z tym gównem jeździć nad jezioro ._. może obrzydzę komuś życie i pokaże jak to się mniej więcej prezentowało ; D
zupełnie zapomniałam też, że mam np przekuty pępek, a kiedyś tak się strasznie tym jarałam. wypadło mi z głowy, że mogłabym nosić jakieś łańcuszki, kolczyki, bransoletki. wgl jakakolwiek biżuteria przestała mnie dotyczyć ; D mam w domu od kija tego wszystkiego, ale wcale nie używam. hm, najwidoczniej jestem dziwna
muszę się pochwalić, że wczoraj przeszłam God of Wara 3 do końca. nic nie mnie tak nie satysfakcjonuje jak oglądanie napisów po skończonej grze. ogólnie przeszłam go w 2dni, tzn w dwie niedziele, bo w inne dni tygodnia nie było czasu, żeby pograć. gierka zajebista, serio wywalona w kosmos. twórcy się postarali, po prostu polecam. ;)
a teraz faza faza na Cypress Hill <3 oujeeeeeeeeeeeeej





