kolejny zmulony dzień z deczka. bywa. od rana siedziałam u chrzestnej, potem trochę u wujków i wróciłam na chwile do babci żeby zaplanować najbliższe dni wakacji. wyjazd raczej pyknie no i klimat. teraz siedzę znowu u Czesi, włączamy zaraz Harrego, kolejną część. i tak to nic nowego. nawet nie ma co pisać.