piątek bałdzo pozytywny z pizdrykami ;d od rana w domu, potem na chwilę do taty, potem z maxem, potem z maxem i tomkiem, potem wbiliśmy się do sikorki, następnie po pizzę. którą zamówiliśmy nwm po co na wynos i wtedy była ta duża burza co nie ;d woogle tyle wody, a my zachrzaniamy z tymi pizzami do mnie xd każdy przemoknięty jak nwm co, ale kij tam ;d no kurde tak się wczoraj naśmiałam, że raz leżałam na chodniku i się rechotałam jak głupia w pewnym momencie c: na wieczór podbiłam do taty znowu i tak jakoś to było.
ora - ora - oranżada XD
Sikorka chciała to zdj c:
trzymam kciuki, żeby ładna pogoda jak teraz się utrzymywała, bo jest bałdzo bałdzo potrzebna :)
co do planów na dziś, to nic nie mówię, ale chyba nic fajnego nie pyknie z tego co się teraz zapowiada, eh...