piątek, 30 września 2011

czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo


od razu chłopakom dedykuję to: http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2011/09/069e2e44b3acc0eb818a3d9a1574c8f9.png?1317403358

dzisiaj jest dziwne. nawet dziwniejsze niz wczoraj. mam bezsensownie dobry humor. bezsensownie, bo nie mam za duzo powodow do usmiechu, a sie usmiecham. niekoniecznie to jest normalne. jutro pewnie wszystko wroci do normy, a tylko ten piatek nieszczesny taki jest wesoly (; takze dzis całkiem udane, mam pare zdj robione telefonem i brakuje Czeskiej i Maxa, ale cos tam jednak sie cyknęło :p

 mma bądź nieudane taczki na trampolinie ; D






______________________________________________

bywa tak, ze nawet jesli czlowiekowi zalezy na czyms albo na kims, to czasami trzeba to zostawic w tyle dla wlasnego dobra, bo nie mozna caly czas stac w jednym miejscu, a tymbardziej kiedy się uprzykrza temu komus konkretnemu zycie. pare razy probowalam i  cos tam w glowie zostawalo zawsze i zastanawia mnie, czy nie spróbowac raz jeszcze... 

A

czwartek, 29 września 2011

bez łez.


nieznosze byc w kropce. minely czasy kiedy wszystko było git. jak tak patrze na moje problemy np sprzed roku, to chcialabym się cofnąć do tych błahostek. wtedy też przez jakiś czas uważałam, że jestem w kropce i to było gówno prawda... czuje, ze sie mega zmienilam w ciagu tego roku. czuje sie inna. i zapewne wiele osob mnie odbiera tak tez. to nie sa zmiany na gorsze, o niee. nawet sposob rozumowania pewnych spraw jest u mnie inny. wtedy nie pozwolilabym sobie byc w takiej sytuacji w jakiej jestem teraz. ale teraz, to zupelnie cos innego. ja sama czuje, ze niedobrze postepuje, ale chce ponosic te ryzyko. po prostu chce. juz nie wazne jakie tego beda konsekwencje, o tym potem sie pomysli. to mega glupie z mojej strony, no nic nie poradze. jesli wyjdzie na moje, co jest watpliwe, to bedzie bardziej niz zajebiscie. sama uwazam, ze warto ryzykowac. a od Kali sprzed roku mam liscia za wlasny idiotyzm... póki co, to nic sie nie zmienia, nwm ile bede jeszcze tak chodzila wywalona z akcji... dobrze, ze weekend tuż tuż. dzisiaj troche z Czeska, dało rade zapomniec o wszystkim na troche. na troche...




niebawem lece spac, mam nadzieje, że uda mi sie szybko zasnac.. wczoraj noc przemyslen i kija mi to dało. znow. no moze jeszcze wieksze wory pod oczami i spanie na dzisiejszej pierwszej lekcji, ktorej nawet nie pamietam. przydałoby mi sie tak osiagnac katharsis. potrzebuje muzyki, duzo. oj, dzisiaj się tez nie wyspie, wiadomo. piatek tak sadze jak zawsze z Robaczkami C: jak porobie pare zdj, to moze tu wstawie. poki co, to lapcie cos słodziasznego i starszego z Piotrusiem

środa, 28 września 2011

ta ziemia

moja samoocena spada w dół, w dół i w dół... niedaleko mi od dna. czuje się kijowo, bardzooo bardzo. nie mam na nic ochoty, najchętniej zasnęłabym teraz i tak spała cały czas. z resztą, nawet nikt by nie zauważył.  nie czuje sensu. nie wiem co robić, zostanę hikikomori.

wtorek, 27 września 2011

przecież lato w sercu masz


jaram sie kalim dzis <3 bez kiiitu. kocham te chwile kiedy nie mysle o niczym, tylko o muzyce wydobywającej się z głośników. nie mogłabym żyć bez muzyki. mam czasami takie dni, kiedy potrzebna mi jest cisza, ale rzadko sie zdarzaja, a na drugi dzien non stop cos leci. nie ograniczam sie tylko do hiphopu, czy rapu. slucham wszystkiego po trochu, moze to pare osob zdziwi, ale lubie np czasami posluchac system of a down ; D po trochu - zeby nie było, że mam ciasny umysł ograniczający się wyłączni do jednego gatunku muzyki i jarania się nim ;]

dzisiejszy dzien jest do dupy. tzn do pewnej godziny, jak sie dowiedzialam co nasz cudowny dyrektor odwalil... kurde, ta trzecia klasa bedzie ciezsza niz myslalam... dzisiejszy dzien jest tez do dupy z innych powodow. mianowicie pare razy zmienialam zdanie do tego co mam ze soba zrobic w mojej zaistanilej sytuacji, o ktorej wy nie macie pojecia i teraz siedze bez lepszej decyzji... w dodatku jest 27 ;\.. no ale Klauducha ma urodziny! wszystkiego najlepsiejszego dupooo *;

hyhyhyhy focia znienacka, nikt się jej nie spodziewał :D

jutro zacna wycieczka mnie czeka. zanudzę się na śmierć w tym kościele... mogłam nie zapisywać się -_-

poniedziałek, 26 września 2011

ciepuo



nie jestem dobra w pisaniu dlugich wypowiedzi. tzn z wypracowan mam oceny calkiem spoko, ale mam na mysli takie pisanie na blogu, tu nie moge napisac wszystkiego co bym chciala, bo moglby to przeczytac ktos, komu takowe informacje wcale nie sa potrzebne ;) jedynie podobno calkiem niezle idzie mi wyrazanie swoich uczuc pisząc. ale tak dawno tego nie robiłam... mogłabym sprawdzić się, ale nie mam nikogo, zeby mu napisac takie cos i nie zapowiada sie, ze taki ktos sie pojawi. to nie tak, ze nie chcialabym, ale nie mam po prostu na to wpływu, bo w tej sprawie to nie zalezy ode mnie.. ja tylko sobie cicho zyje i mam nadzieje, ze kiedys sie ten ktos mna zajmie. tzn to tez nie jest tak, ze nie ma nikogo. po prostu jak odezwe sie z czyms szczerszym, to od razu dostaje ochrzan... przesladuje mnie ta walona samotność. już wiem jak to jest. w każdym razie nowe doświadczenie ;) w dodatku dzisiaj ten cały dzień całowania dziewczyn. dzisiejsza data psuje mi humor, ale jutrzejsza zepsuje mi go jeszcze bardziej. to już będzie 8 miesiecy. 8! działo sie przez ten czas. potrzebuje odpowiedzi na pare pytań, ale nie czas na te pytania, z resztą i tak nie mam odwagi ich zadać... generalnie to nie jestem wstydliwa czy cos, ale jesli chodzi o Niego, to jestem... krępuje sie. tak nie było wcześniej. moze to dlatego, ze nie jestem pewna czy zaraz nie zostanę zjechana, bo powiedziałam za dużo... w tej chwili nwm gdzie jest granica, bo to jest ruchome i zupełnie niezależne ode mnie. nie tak łatwo jest się podporządkować, jak sie nie wie co sie dzieje. ja wcale wszystkiego nie ogarniam, ja tylko trzymam sie jednej myśli, ze sie ułozy i tyle. przejde sie do wrozki, moze sie czegos dowiem...

tak z innej strony, to telefon mi się psuje i powinnam oddać go na gwarancje czy coś, ale nwm gdzie jest karta gwarancyjna i czego będę używać jak tamten by mi zabrali. nie ma opcji zycia bez komorki... a do szkoły nie poszłam ;) hyhy leze w lozku chora z lapkiem, wczesniej sie tylko bujnelam, zeby cyknąć 2 fotki, bo uznalam, ze pokaze tu swoje okularki ; D zaraz wlacze jakis film, albo nwm, pojde spac czy cos. albo obudze Czeskaa! tak i przyjdzie mi zrobic tą jej pyszna jajecznice <3 oujej, Zuzka robi najlepsza jajecznice pod słońcem.

no to raybany:


tak, jedne są troszkę spsute ; D oj tam oj tam. także czekam aż Czeska wbije, slucham 2 piosenek dzisiaj tylko o.o http://youtu.be/cZZwhraIv7ghttp://youtu.be/1ujEdLv1QaM ;)

niedziela, 25 września 2011

someone like you

nie pamietam kiedy ostatnio wszystko szlo po mojej mysli. tak jakos niby dobrze jest, ale ja nwm sama. troche sie zmeczylam tym wszystkim. nie, nie mam dosc. jeszcze nie. tym razem to ja bede siedziala cicho, moze cos sie zmieni. 

dziwny dzien. taki idealny, zeby go przespac. rzygac mi sie chce na mysl, ze jutro do szkoly. kurde, najlepsze przedmioty mnie przywitaja: chemia, fiza, niemiecki, angielski, matma... az sie nie moge doczekac -_- no i jeszcze ten moj cudowny humor niedzielny. moze to troche zasluga jednej piosenki, w ktora sie wczulam niedawno i dziwnie ona na mnie dziala. w dodatku zle sie czuje, jakis katar. gardlo boli itp. ale do szkoly chodzic musze, wiadomo.. weekend calkiem spoko, w wolnych chwilach bawilam sie zdjęciami i efekty sa calkiem fajne (; zuzia napisala, ze zaraz do mnie przyjdzie. takze tego. nic mi sie nie chce


poniedziałek, 19 września 2011

mam to we krwi jak tlen / sun sun sun


zmieniłam wygląd tu (; na razie podoba mi się w miarę, tak siwo.

weekend udany ;) trochę z Piotrusiem, Maxem i Klaudią, trochę u Zuzi, trochę tu, trochę tam. zdjęcia się porobiło jak już pewnie wszyscy wiedzą :p generalnie to zajebiście mi się podobają i dziękuję wam c: komary mnie pogryzły.

a teraz mamy poniedziałek, no przez jakieś pół godz jeszcze ; D w szkole inaczej, gorzej. brakowało mi czegoś, a raczej kogoś... czułam się serio dziwnie, bardzoo. ale jutro tak nie będzie, mam nadzieje. co do samych lekcji to nie byłoby tragicznie gdyby nie chemia.. tylko dłużyło mi się wszystko strasznie. tzn bardziej niż zazwyczaj. jak wiem, że jeszcze 4 dni chodzenia do szkoły to z jednej str się cieszę, a z drugiej nie. w sumie to z paru stron nie ; D brakuje mi wakacji, bardzoo! ale jest też powód, by ich nie chcieć... skomplikowane. w każdym razie wracając do tematu dzisiejszego dnia to po szkole ogarnęłam trochę matmę, niby coś zjadłam, potem wyruszyłam do Piotrusia na chwilę z jedną rzeczą, potem do Mateusza po fotki no i do schorowanej Zuzi. potem wbili się jeszcze Tomek z drugą Zuzią i po powrocie na chatę komp. tak mijają dni. tylko żeby jeszcze ktoś się odezwał na dobranoc to by było dobrze ; D no ale mogę pomarzyć sobie.

moje myśli są skomplikowane coraz bardziej. miesza się. tak niby wiem co się dzieje, ale mam wrażenie, że cały czas decyzje są zmieniane. tak wiem, że nie potrafię się wczuć w nieswoje położenie, ale nie dostaję też szansy na zrozumienie wszystkiego, albo chociaż małej części ej... te małe niespodzianki nie zawsze są miłe...

dawno mi się nic nie śniło.

sobota, 17 września 2011

is gonna get louder

piatek i sobota jak najbardziej pozytywnie (; chyba zaczyna sie wszystko wyprostowywac. mimo tego, ze nie stalo sie nic wielkiego czwartkowy wieczor byl dla mnie przelomowy. sorki, ze caly czas dodaje focie z kamełki, ale tak jakos wychodzi











środa, 14 września 2011

latwiejsze sciezki przetarte w ciaglej pogoni za fartem

a wczoraj doszlam do cudownego wniosku, ze napisze cos o samotnosci poniewaz to calkiem dobry temat jest. bo to jest chyba jeden z tych moich jakis problemow. moze nie znaczy duzo, ale gdzies tam jest i czasami daje o sobie znac. samotnosc to taka straszna chwila, potrafi skruszyc najmocniejszy filar. to prawda. ja jakos to odczuwam w pewnym stopniu. takie niby nic, a jednak cos. ale i tak samotnosc odczuwa sie najbardziej kiedy chce sie z kims byc, a sie z tym kims nie jest.. wiem z doswiadczenia ;p mimo wszystkiego podobno sa sposoby zeby zapomniec, ale nigdy na mnie nie dzialaly. co ja mam z tym wracaniem do przeslosci to nwm... czas na ogarniecie sie, oj tak. czas - cholernie irytujace slowo. jak widze ta przestrzen czasu miedzy nami to nwm jak wytrzymam. w dodatku i tak nwm co z tego wyjdzie. czekanie czekanie czekanie.. ale musze byc cierpliwa, sama to sobie narzucilam..

co do dzisiejszej srody to jesl zle. ale nie ma tego zlego, co by gorszym byc nie moglo, zobaczymy co sie bedzie dzialo potem.. hm, test z matmy generalnie zawalony, niezapowiedziana kartkowka z historii tez, po wfie cala poobijana + rozcieta warga. fajnie ;x wcaale mnie nie boli glowa i jest niedobrze. plus jak to powiedzial zacny Tomek 'wygladam jakbym tydzien cpala' i wszyscy maja mnie w dupie. cudownie wprost

takie wesole niby, bo czemu nie

wtorek, 13 września 2011

pac's life

no to mamy rocznice dziś. składamy hołd, wiadomo (;

tym razem tez nie mam zamiaru sie rozpisac. ciezko mi sie skupic na czymkolwiek, a tymbardziej na pisaniu. szkola sie zaczyna i zycie robi sie monotonne. wstajesz rano, szkola, wracasz, obiad, lekcje, komp, spac. czasami wyjde gdzies z kims, ale najczesciej nie mam sily albo nie mam ochoty. za duzo sobie tez nie pospie, bo zanim zasne duzo czasu mija. zawsze przed snem duzo mysle. i to wcale takie fajne nie jest.. tzn mogloby byc fajne, ale to juz nie ode mnie zalezy. no ale wzielo mnie wczoraj przez natlok wspomnien, zeby zmontowac cos dluzszego do kogos. z reszta nie wazne. moje sny sa jak zawsze ciekawe. kurde, zawsze tyle mi sie sni, ze to chore sie robi. najgorzej sie czuje, kiedy sni mi sie czyjaś albo moja smierc.. kijowe uczucie, wstajesz i ta osoba nadal zyje ; D nie no, swiruje. generalnie te cale umieranie w moich snach jest naciagane, bo zawsze jest w dziwnych okolicznosciach i to tak, jakby dalo rade to odwrocic. ale i tak po przebudzeniu czuje sie zle.
co do mojego humoru to jest fatalny. nie mam duzo powodow do usmiechu. moze za jakis czas to sie zmieni.. za jakis czas, taa... ciekawe ile 'ten czas' potrwa. jak tak pisze to mi sie przypomina jeden obrazek. mniejsza ;) takze tego. jutro tescik z matmy. oczywiscie nic nie czaje z tych ostroslupow, kij tam... moze uda sie na 3 napisac. o, wlasnie zabilam komara, ktory pogryzl mnie w nocy i bzyaczal nad uchem zanim nie zasnelam. tsss

mam napisac cos o Rafiku ; D wiec napisze, ze lepiej Mu bez okularow i ze Go pozdrawiam ; D hyhy

niedziela, 11 września 2011

środa, 7 września 2011

na mocy paktu

no i mamy srodek tygonia, ta. dwa dni. o kurde, przeraza mnie to, ze jeszcze cale dwa dni. dwa! o.o wgl jutro jest pielgrzymka do skepego. bym chciala pojsc, tylko ze sa dwie przeszkody: okolo 13 chce jechac oddac butki na gwarancje, a o druga to nie wazne ;). kurde no i nwm co wybrac. dlaczego nie moge chodzic do drugiej kl i powiedziec sobie 'pojdziesz za rok'? : | oujej..

kurde, cos mi sie malo rzeczy uklada ostatnio.. w sumie to na dobra sprawe nic mi sie nie uklada, oprocz jakis tam malo istotnych rzeczy. w glowie siedzi mi duzo mysli i mam przed soba pewny priorytet, ktorego wcale nie chce miec. zawsze tak jest. zawsze to samo, nie powinnam, a to robie, bo inaczej nie potrafie. a najglupsze jest to, ze jesli zacznie mi sie ukladac ta sprawa, reszta zapewne tez. tak to juz jest, ze ma sie przed soba jeden cel, ktory po osiagnieciu daje tyle radosci, ze nic nie zepsuje humoru. i to jest wlasnie to. ale ciezko nazwac to celem. generalnie ciezko to okreslic, sama do konca nwm co ja chce. mam jakis tam kierunek, ale tak dokladnie nwm o co chodzi i co ma byc. nie jestem pewna. dobrze, ze to wszystko jest  rozciagniete w czasie i moge sie zmobilizowac i podjac jakas dobra decyzje. ale to tez nie jest tak, ze ja kieruje soba, to tak jakby cos siedzi we mnie i steruje ta czescia mozgu odpowiadajaca za to cos. to bardziej niezalezne ode mnie. jakas sila wyzsza.. jakby nie mogla sobie isc do kogos innego i mi dac spokoj. zaprzeczam sama sobie...
ale na codzien kala usmiechnieta ;)

7.777999933222444339999 8666 6644433 55666.6644433222 77779444282 999933 777744433 55666222442

niedziela, 4 września 2011

lubisz to

wczoraj, a w sumie dzisiaj w nocy dosc duzo myslalam i doszlam do pary wnioskow. generalnie ostatnio duzo mysle. za duzo. zdecydownie za duzo. nwm woogle po co ja to robie, przeciez od dluzszego czasu, od dawna wrecz tego chcialam. ale sa watpliwosci, ktorych nie powinno byc, moze gdyby to wszystko zalezalo tylko ode mnie, to byloby prosciej.. nwm co bedzie, nwm co mam do konca robic, nwm jak to sie skonczy. pewnie zakonczy sie to tak jak zawsze.. z reszta nie wazne.

niedziela.. chyba nie lubie niedziel. sa zazwyczaj zmulone.. ta tez chyba taka bedzie.. jakos nie mam ochoty dzisiaj nigdzie wychodzic. najchetniej dzisiejszy dzien bym przespala..

slucham od wczoraj ;lubie to; fokusa, oujej ;) wkrecila mi sie na mozg ta nuta, nie moge przestac jej sluchac

;jak wchodzę na bit to jakbym miał wszystko
za to kocham hip hop
lub kiedy wchodzę na bit to jakbym miał wszystko wysadzić
kiedy wchodzę na bit to po to by zabić
jestem terrorystą, yo, mam przejebane flow;


piątek, 2 września 2011

wiem, ze dobrze bedzie, bo znam swoje miejsce

hm. to moze ja cos napisze w koncu. ale nie bedzie duzo chyba. odkad pisalam ostatnia notke, to sie pozmienialo dosc sporo rzeczy. wakacje podsumowuje jako zajebiste. serio byly naprawde dobre. mam bardzo duzo zdj, jak bedzie mi sie chcialo, to moze je powstawiam kiedys.
humoru nie mam do odwolania. plany na dzis to o 17 z P. i z K. wieczorem chce usiasc i ogarnac foty. woogle zrobilam prace domowa juz o.o wlasnie. szkola. nie moge sie przyzwyczaic kurde. wstawanie rano? siedzenie na lekcjach? masakra. obejrzalam dzisiaj pare podrecznikow z nudow i z tego co widzialam, to troche nauki mamy ._. powinnam raczej dac rade. mamy nowy przedmiot o nazwie 'teatr', ktory jest calkiem spok. ciesze sie przynajmniej, ze juz nie mam tej glupiej 'dodatkowej', ale obowiazkowej plastyki. co do dzisiejszego dnia, to jakos zlecial. pierwsza lekcja to polski, na ktorym pod koniec lekji ladnie zalatwilismy nauczycielke, ale to niiiic. potem jakies tam lekcje byly, na koncu mega nuuudny wf, przerwy byly jak zawsze zdecydowanie za krotkie. no i nie moge kupic szafki :| ale oj tam oj tam, teraz przynajmniej weekend jest, a z czasem wszystko sie ulozy.