wtorek, 13 września 2011

pac's life

no to mamy rocznice dziś. składamy hołd, wiadomo (;

tym razem tez nie mam zamiaru sie rozpisac. ciezko mi sie skupic na czymkolwiek, a tymbardziej na pisaniu. szkola sie zaczyna i zycie robi sie monotonne. wstajesz rano, szkola, wracasz, obiad, lekcje, komp, spac. czasami wyjde gdzies z kims, ale najczesciej nie mam sily albo nie mam ochoty. za duzo sobie tez nie pospie, bo zanim zasne duzo czasu mija. zawsze przed snem duzo mysle. i to wcale takie fajne nie jest.. tzn mogloby byc fajne, ale to juz nie ode mnie zalezy. no ale wzielo mnie wczoraj przez natlok wspomnien, zeby zmontowac cos dluzszego do kogos. z reszta nie wazne. moje sny sa jak zawsze ciekawe. kurde, zawsze tyle mi sie sni, ze to chore sie robi. najgorzej sie czuje, kiedy sni mi sie czyjaś albo moja smierc.. kijowe uczucie, wstajesz i ta osoba nadal zyje ; D nie no, swiruje. generalnie te cale umieranie w moich snach jest naciagane, bo zawsze jest w dziwnych okolicznosciach i to tak, jakby dalo rade to odwrocic. ale i tak po przebudzeniu czuje sie zle.
co do mojego humoru to jest fatalny. nie mam duzo powodow do usmiechu. moze za jakis czas to sie zmieni.. za jakis czas, taa... ciekawe ile 'ten czas' potrwa. jak tak pisze to mi sie przypomina jeden obrazek. mniejsza ;) takze tego. jutro tescik z matmy. oczywiscie nic nie czaje z tych ostroslupow, kij tam... moze uda sie na 3 napisac. o, wlasnie zabilam komara, ktory pogryzl mnie w nocy i bzyaczal nad uchem zanim nie zasnelam. tsss

mam napisac cos o Rafiku ; D wiec napisze, ze lepiej Mu bez okularow i ze Go pozdrawiam ; D hyhy