czwartek, 29 września 2011

bez łez.


nieznosze byc w kropce. minely czasy kiedy wszystko było git. jak tak patrze na moje problemy np sprzed roku, to chcialabym się cofnąć do tych błahostek. wtedy też przez jakiś czas uważałam, że jestem w kropce i to było gówno prawda... czuje, ze sie mega zmienilam w ciagu tego roku. czuje sie inna. i zapewne wiele osob mnie odbiera tak tez. to nie sa zmiany na gorsze, o niee. nawet sposob rozumowania pewnych spraw jest u mnie inny. wtedy nie pozwolilabym sobie byc w takiej sytuacji w jakiej jestem teraz. ale teraz, to zupelnie cos innego. ja sama czuje, ze niedobrze postepuje, ale chce ponosic te ryzyko. po prostu chce. juz nie wazne jakie tego beda konsekwencje, o tym potem sie pomysli. to mega glupie z mojej strony, no nic nie poradze. jesli wyjdzie na moje, co jest watpliwe, to bedzie bardziej niz zajebiscie. sama uwazam, ze warto ryzykowac. a od Kali sprzed roku mam liscia za wlasny idiotyzm... póki co, to nic sie nie zmienia, nwm ile bede jeszcze tak chodzila wywalona z akcji... dobrze, ze weekend tuż tuż. dzisiaj troche z Czeska, dało rade zapomniec o wszystkim na troche. na troche...




niebawem lece spac, mam nadzieje, że uda mi sie szybko zasnac.. wczoraj noc przemyslen i kija mi to dało. znow. no moze jeszcze wieksze wory pod oczami i spanie na dzisiejszej pierwszej lekcji, ktorej nawet nie pamietam. przydałoby mi sie tak osiagnac katharsis. potrzebuje muzyki, duzo. oj, dzisiaj się tez nie wyspie, wiadomo. piatek tak sadze jak zawsze z Robaczkami C: jak porobie pare zdj, to moze tu wstawie. poki co, to lapcie cos słodziasznego i starszego z Piotrusiem