kurde, cos mi sie malo rzeczy uklada ostatnio.. w sumie to na dobra sprawe nic mi sie nie uklada, oprocz jakis tam malo istotnych rzeczy. w glowie siedzi mi duzo mysli i mam przed soba pewny priorytet, ktorego wcale nie chce miec. zawsze tak jest. zawsze to samo, nie powinnam, a to robie, bo inaczej nie potrafie. a najglupsze jest to, ze jesli zacznie mi sie ukladac ta sprawa, reszta zapewne tez. tak to juz jest, ze ma sie przed soba jeden cel, ktory po osiagnieciu daje tyle radosci, ze nic nie zepsuje humoru. i to jest wlasnie to. ale ciezko nazwac to celem. generalnie ciezko to okreslic, sama do konca nwm co ja chce. mam jakis tam kierunek, ale tak dokladnie nwm o co chodzi i co ma byc. nie jestem pewna. dobrze, ze to wszystko jest rozciagniete w czasie i moge sie zmobilizowac i podjac jakas dobra decyzje. ale to tez nie jest tak, ze ja kieruje soba, to tak jakby cos siedzi we mnie i steruje ta czescia mozgu odpowiadajaca za to cos. to bardziej niezalezne ode mnie. jakas sila wyzsza.. jakby nie mogla sobie isc do kogos innego i mi dac spokoj. zaprzeczam sama sobie...
ale na codzien kala usmiechnieta ;)
7.777999933222444339999 8666 6644433 55666.6644433222 77779444282 999933 777744433 55666222442
