niedziela, 25 września 2011

someone like you

nie pamietam kiedy ostatnio wszystko szlo po mojej mysli. tak jakos niby dobrze jest, ale ja nwm sama. troche sie zmeczylam tym wszystkim. nie, nie mam dosc. jeszcze nie. tym razem to ja bede siedziala cicho, moze cos sie zmieni. 

dziwny dzien. taki idealny, zeby go przespac. rzygac mi sie chce na mysl, ze jutro do szkoly. kurde, najlepsze przedmioty mnie przywitaja: chemia, fiza, niemiecki, angielski, matma... az sie nie moge doczekac -_- no i jeszcze ten moj cudowny humor niedzielny. moze to troche zasluga jednej piosenki, w ktora sie wczulam niedawno i dziwnie ona na mnie dziala. w dodatku zle sie czuje, jakis katar. gardlo boli itp. ale do szkoly chodzic musze, wiadomo.. weekend calkiem spoko, w wolnych chwilach bawilam sie zdjęciami i efekty sa calkiem fajne (; zuzia napisala, ze zaraz do mnie przyjdzie. takze tego. nic mi sie nie chce