dziwny dzien. taki idealny, zeby go przespac. rzygac mi sie chce na mysl, ze jutro do szkoly. kurde, najlepsze przedmioty mnie przywitaja: chemia, fiza, niemiecki, angielski, matma... az sie nie moge doczekac -_- no i jeszcze ten moj cudowny humor niedzielny. moze to troche zasluga jednej piosenki, w ktora sie wczulam niedawno i dziwnie ona na mnie dziala. w dodatku zle sie czuje, jakis katar. gardlo boli itp. ale do szkoly chodzic musze, wiadomo.. weekend calkiem spoko, w wolnych chwilach bawilam sie zdjęciami i efekty sa calkiem fajne (; zuzia napisala, ze zaraz do mnie przyjdzie. takze tego. nic mi sie nie chce
