kiedy w moim życiu dzieje się coś, co mnie smuci to wtedy łatwiej mi się pisze dłuższe posty... słowa wtedy przychodzą same. kiedy jestem szczęśliwa to trudniejsze, bo nie wiem do końca co mam pisać. po prostu budzę się z zacieszonym ryjkiem, robię jakieś różne dziwne rzeczy latając po mieszkaniu w piżamach, ogarniam się i wychodzę, wracam wieczorem, jem kolację, mam jakieś tam zajęcia, kąpię się i idę spać zadowolona z dnia. teoretycznie to zaczyna być rutyną niby, ale ja tak tego nie postrzegam. każdy dzień przynosi coś nowego. moje życie w tej chwili nie jest idealne i chciałabym zmienić parę rzeczy, ale i tak jest nadal bardzo dobrze. przyszło mi do głowy, że muszę się nauczyć wcześniej wstawać. tak najlepiej by było, gdybym nie musiała spać woogle. c: zarywanie nocek jest zajebiste, czas leci zupełnie inaczej. dłużej. tak powinno być. wakacje powinny być długie, ale zawsze tak szybko mijają...
nie potrafię również pisać ogólnie. tzn wszystkie te słowa, które czytasz w większości są o mnie. staram się pisać coś, co dotyczy tak samo mnie jak i Ciebie, ale mi nie pyka... mam kolejny cel do zrealizowania : jedna z notek na blożku nie będzie się tyczyła tylko mnie, lecz ogółu kurde. c:
tak z innej beczki to mój telefon znowu zaczyna wariować : | ... oddawałam go już na gwarancje z 5 razy i ciągle po jakimś czasie jest coś nie tak z wyświetlaczem. chciałabym jakiś nowy mieć no :c ...
dzisiaj przełamałam 'schemat' i wstałam wcześniej, ale to dlatego, bo miałam parę spraw do załatwienia c: między innymi wywołałam zdjęcia :d bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo focie takie nie-na-kompie świetnie się prezentują, prawda? :)
chciałabym kiedyś tam kupić sobie polaroida (dla niewtajemniczonych to jest >takie coś<) tak, chcę go mieć! :)
na dzisiaj nie mam planów raczej, nocuję u Taty, to wiem. :d Mama pojechała na wycieczke i nie mogę zostać w domu, bo nie ufa mi -.- trudno