nie przepadam za niedzielami. zawsze jest dużo nauki na poniedziałek, ja np mam jutro sprawdzian z niemieckiego, może mnie zapytać z fizyki, z angielskiego i z matmy. we wtorek chemia, na której mnie nie było dłuuugo. ten tydzień będzie do dupy. przez ten cały weekend w ogóle się nie wyspałam, bo musiałam wstawać wcześnie, żeby wyjść z babci psem, bo ona wyjechała, a ktoś musiał się Czarkiem zajmować. ale Czarek równy psioook, co nie Piotruś ; D hahaha Czarek Czarek Czarek. tak generalnie, to ja nie wiem, czy on na pewno wabi się Czarek, ale dla mnie tak właśnie się zwie i nic tego nie zmieni. nawet jeśli jest suką, a raczej nie jest.
czas dziwnie mi leci. z jednej strony krótko, z drugiej długo. mam mieszany humor, bo raz się uśmiecham, a raz jestem smutna. każdy z mojego bliższego otoczenia mógłby to potwierdzić. w sumie to tylko ja dobrze wiem dlaczego, niektórzy mają tylko ogóle pojęcie. pieprzy mi się w głowie od tych myśli, wraca do mnie wszystko z podwojoną mocą, kiedy ja starałam się tak bardzo od tego odciąć. uczucia miały być ignorowane, aż same znikną. ale uderzyły we mnie jak tsunami, przygniotły mnie. a miało tak nie być. taką miałam nadzieję, że się ułoży. nie ma tego złego, co by gorszym być nie mogło. nie widzę szans na ratunek, bo pomóc może tylko jeden człowiek, który nie pomoże. ironia losu, bo ile emocji może siedzieć w jednej osobie. -,-'
pofarbowałam włosy, kolor jest spoko, raz jaśniutki brązowy, raz blondzik, od światła zależy. mi się podoba (;
nie mogę się doczekać zimy, bo będę miała jesień z głowy i coraz bliżej wiosny. poza tym fajne są pierwsze dni kiedy jest tak dużo nieudeptanego śniegu, że ciężko przejść + ten dźwięk kiedy się po nim chodzi ; D ale 3 dni zimy i mam dość, potem chcę wiosnę, a najlepiej lato od razu. za wiosną też nie przepadam, bo taka jest dziwna. jest cieplej niż w zimę, a zimniej niż w lato. w sumie jest podobna do jesieni, tylko, że wszystko rozkwita, a w jesień odwrotnie. kurde, jakbyśmy nie mogli mieć kraju w innej szerokości geograficznej i codziennie po 20parę stopni ciepła, a w lato powyżej 30. świeciłabym bladym, tłustym cielskiem nad jeziorkiem i wywalone na wszystko. no przez jakiś niedługi czas wywalone -.-'
bardzo bym chciała iść do taty i obejrzeć jakiś film, pograć sobie w coś (w konkretne coś!), ale muszę się uczyć i do kościoła też trzeba się wybrać... weekendy powinny być dłuższe. chcę więcej wolnego, do świąt jakieś 2 miesiące. matko...
cały czas słucham dwóch piosenek Grubsona - M.P.S. i Właściwy Kurs
♥