sobota, 8 października 2011

na otarcie łez


nie, nie zrobilam dzisiaj nic. bez kitu. mialam jakies tam plany, nawet sie pouczyc chcialam, no ale nie mam skad zeszytow wziac to siedze i ogladam bajki disneya. ; D kuuuurde, wgl poplakalam sie. pare razy ; D ja to mam obsesje jakas, nie placze na zadnym innym filmie tylko na tych bajkach, bo tak mnie walone wzruszaja =.= podsumowujac: uwielbiam pocahontas, a na koncowce ryczalam jak bóbr. ale jedynka sto razy lepsza od dwojki... kurde, uwielbiam disneya. kurde, jak mozna nie uwielbiac disneya?! przeciez to jest zajebiste. noo kurde.

a nie, zrobilam jednak cos dzis. bylam u babci na obiedzie. ogolnie przez cala droga (jakies 50m) strasznie zmarzłaaaaaam. pogoda jest okropna, kurde nienawidze zimna. nawet bylam w szoku, ze wyjscie z domu tyle zajmuje, bo trzeba zalozyc bluze i kurtke o.o normalnie to tylko butki, ewentualnie bluze w reke i ziuu na zewnatrz. jak przyjda takie porządniejsze mrozy, to kala zamieni sie w taki wielki sopel lodu. a z domu bedzie wychodzic pol godz, zanim sie opatuli -_- dobra, wracajac do obiadu u babci, to sie zdziwilam, ze jest w sobote, bo normalnie to zawsze jest w niedziele. ale jak weszlam to sie od razu wszystko wyjasnilo, a mianowicie: ciocia z gniezna przyjechala ; D generalnie ciocia jest spoko, tylko ze nie nie lubie tych takich zjazdow rodzinnych i pytan 'jak tam wakacje? jak tam w szkole?' itp ; D w dodatku dlugo cioci nie widzialam , to jest od razu 'ale wyroooooslaaaas, hohoho' a nawet ja sama zauwazylam, ze ta ciocia to nigdy nie byla zbyt duza, a teraz to juz wgl taka mala, siega mi do barkow ; D hm, jak ja zobaczylam to od razu przypomnialy mi sie wieczory w gnieznie ;) hmm, fajnie tak powspominac c:

nastrój nadal dobry, dlatego dodaje te zdj wyzej ;) nutka na dzis to paluch z lukasynem i nazwa w tytule. mam ochote na kakao. ide zrobic kakao i wracam do bajiiiii kolejnej <3