im częściej jestem bliżej tego wzroku tym bardziej nwm sama czego chcę. dlatego tak tego unikam, przepraszam.
sytuacja w domu się pogarsza. z Mamą nigdy nie dogadywałam się za bałdzo, ale od 6kl są między nami same kłótnie i najczęściej dostaję ochrzan jak nic takiego nie robię. wczoraj wykręciła mi aferę i myślę, że ona sama nie wie za co... jestem jak worek treningowy, żenibymożna odreagować na mnie własną frustrację... taki układ nie jest w porządku, jak tylko próbuję nawiązać jakąś rozmowę to krzyczy na mnie niepotrzebnie. no ale to przecież to ja jestem ta wyrodna córka, która nic nie docenia i tylko żeruje na innych, oczywiście, no jakżeby inaczej. dziwnie kiedy osoba, z którą mieszkasz 15lat nic o Tobie nie wie... na szczęście mam też Tate, który jest zupełnym przeciwieństwem Mamy.
czasem nawet nie zdaję sobie sprawy jak bardzo się czymś przejmuję, dopóki nie polecą łzy. nienawidzę łez. to jedna z tych rzeczy, które mogłyby nie istnieć. w dodatku płacz = ból głowy.
yh dzisiaj mam dziwny dzień. wczoraj wieczorem porobiłam jakieś mało oryginalne fociachy, ale takie dla zabicia nudy to można pocykać (; w powiększeniu są lepsze, wiadomo.





