a ja siedze i mysle. i nie mam silnej woli. serio... nie potrafie zrobic czegos, co powinnam zrobic i wiem, ze powinnam. nuce jakas glupawa piosenke, ktora zupelnie nie ma do mnie odniesienia. nie lubie jak wpada mi do glowy jakis prosty glupiutki rytm, a jak juz znam slowa to juz wgl masakra. w dodatku to piosenka o szczesliwej milosci jakiejs..
ladnie sie dzisiaj bawie. do szkoly nie poszlam, w sumie z paru powodow. pierwszorzednym jest choroba, drugorzednym powalone lekcje i jeszcze cos.. w kazdym razie przedluzanie weekendow jest fajne ;) jakos tam 'wbd' fokusa i gutka niby poprawia mi humor, ale na chwilke tylko. zawsze cos ;) na odp.pl ludzie pisza mi jakies pierdoly i takto nic nowego u mnie. nie moge sie wziac za nauke. serio, za duzo mam innych mysli w glowie. posiedzialabym sobie z downiaczkami i zapomniala o wszystkich problemach na ten czas spedzony z nimi. no ale jestem skazana dzis na samotnosc. moze to i dobrze z drugiej strony, troche czasu dla siebie nigdy nie zaszkodzi. posiedze, poslucham muzyki, moze wymysle jakies fajne rozwiazanie. jedna osoba mi mowi co jakis czas, ze jestem kreatywna, wiec moze skorzystam z mojej niby kreatywnosci. ale czy chce mi sie tyle kombinowac? po co wgl ukladac jakis plan, bo jak dojdzie co do czego to zawsze caly plan sie psuje i trzeba improwizowac. wiec moze improwizacja jest rozwiazaniem? hm, to bylo glebokie.
ciekawe czy ja tak bede pisala tu jakies nowe posty codzien. kurde, taki blozek tylko, a jak sie mozna wciagnac. juz dlugo go mam, oood maja? hohohoh maj był ciekawy, czerwiec byl ciekawy, i lipiec, i sierpien, wrzesien tak srednio. ale wystarczy jedno wydarzenie, by caly miesiac uwazac za dupny, choc mogloby sie stac w nim wiele dobrego.
martwi mnie to, ze nic mi sie nie sni. tzn ostatni sen mialam jakies 3 dni temu i nie byl jakis konkretny. przeciez ja jestem maszyna do dziwnych i ciekawych snow, a tu nagle nic w nocy w glowie sie nie rodzi. tzn ja wiem, ze czlowiekowi sie sni duzo snow i wgl, ze ich nie pamieta, ale ja pamietalam zawsze jakies 2 i zawsze byly ciekawe. ten brak wiekszej radosci w moim zyciu wchodzi mi na glowe. niedobrze. nie chce tak. wgl nie chce byc smutna. chce miec powalone sny i w ciagu dnia usmiechac sie bez sensu. ale na to sie nie zapowiada. dlaczego ja sama tym nie moge kierowac? h3h3h3 jak zawsze zalezna kala. wgl to zauwazylam, ze nie potrafie miec na wszystko wywalone. pytalam sie pewnego kogos co zawsze robi jak nie ma humoru to powiedzial, ze kladzie sie na lozku, sluchawki w uszy i ma w dupie wszsystko, a ja bym tak nie mogla. nie potrafie juz miec wywalone. przeraza mnie to. nie chce byc jakas tam uczuciowa. nie chce byc wrazliwa. chce móc odpuscic kiedy przyjdzie na to czas. ale nie moge. juz nie. zmienilam to w sobie, wbrew siebie. gdzies czytalam, ze kobiety kiedy zaczynaja wszystko 'od nowa' zmieniaja fryzure i to jest znakiem, ze zaczynaja nowe zycie. moze jakbym sie walnela na łyso to tez bym zaczela zyc inaczej. myslalam o fryzjerze ostatnio, ale chyba nie zdobede sie na taki czyn ; D dzisiejszy post jest bez sensu i powalenie go sie czyta (w każdym razie mi) wracam do słuchania słonia.
______________________________________________
powstrzymać się nie mogłam ; D
______________________________________________