czwartek, 6 października 2011

to jest ta niezniszczalna cecha człowieka, znosić znoje, uśmiechać się i jechać na kilku oddechach



wróciło wszystko do normy. może i dobrze. hm, wczoraj nie mialam czasu nic napisac. ale generalnie to wczoraj ciekawe. poszlam na rozaniec i tak jakos mnie wzielo na przemyslenia w tym kosciele. w sumie zlapalam nowe wartosci w zyciu. no i przyszlo mi do głowy, zeby sie z Żanetą spotkac. i to zrobilam ; D hyhy nie ma to jak się z kimś dlugo nie widziec, a potem nie móc się z tym kimś nagadac ; D nie no, humor elegancki wczoraj dopisywal. troche sie może zniszczyl jak usiadlam do lekcji, ale zle nie bylo :p tak samo dzis. w szkole sie nasmialam jak zawsze, pokrecilam sie tu i tam. nie mialam religii i polaka ; D tzn niby zamiast polskiego mialam niemiecki, ale taki niemiecki to nie niemiecki ; D pisanie po ziemi kreda, rzucanie sie wszystkim czym popadnie i wgl jakies glupie rzeczy. chyba nawet polubilam szkole. moze nie mocno, ale troche. noc ciekawa, co nie Wredoto Głupia -_- no i tak o. sie wziac musze za jakis plakat zaraz i wgl ;c damy rade, jutro skrocone lekcje i przewiduje jakas kartkowke z krzyzakow. walic to. kocham zapach kadzidła u mnie w pokoju <3

kawałki na dzis -> to i to <3